Styl życia

Trening radości, czyli fenomen zumby

To najbardziej….demokratyczne zajęcia fitness na świecie. Można na nich spotkać zarówno dojrzałe kobiety, jak i studentki. Przychodzą także panowie. Sukcesy zumby kryje się w latynoskich rytmach, dzięki którym aerobik zmienił się w najlepszą zabawę. Nigdy spalanie kalorii nie było

Photo by Zed Benson on Unsplash

Jeszcze dziesięć lat temu, kiedy w Polsce zaczęły pojawiać się nieśmiało pierwsze zajęcia pod hasłem „zumba”, mało kto wiedział, o co tutaj chodzi. Ale rozpoznawalna na całym świecie zumba szturmem zdobyła serca nawet tych osób, które do tej pory nie przepadały za zajęciami aerobowymi. Na czym polega fenomen zajęć, które stawiają nacisk przede wszystkim na uśmiech,
zabawę, taneczność, a dopiero potem na spalanie kalorii i zmęczenie? Sekretem są specjalnie przeszkoleni instruktorzy zumby i oczywiście latynoskie rytmy, które są w stanie poruszyć każdego.

Taneczny przypadek

Jak to często bywa w przypadku wielkich odkryć (ha!), zumba narodziła się przypadkiem. Rzecz miała miejsce w Kolumbii, nawiasem mówiąc ojczyźnie największej gwiazdy muzyki latino, czyli Shakiry. Otóż w latach 90. XX wieku tancerz, instruktor i choreograf Albert „Beto” Perez jak zwykle przyszedł do klubu fitness na zajęcia aerobikowe, które prowadził. Okazało się na miejscu, że zapomniał wziąć ze sobą nagrania z muzyką disco, jaka zwykle towarzyszyła tym ćwiczeniom. Przypomnijmy, że były to czasy jeszcze sprzed ery „muzyki z telefonu”, bez Internetu! Co zrobił Perez? Przecież grupa chętnych właśnie się zebrała, nie mógł ich puścić do domu bez treningu, to byłoby nieprofesjonalne. Akurat miał pod ręką nagrania ulubionej przez wszystkich muzyki latino, więc spontanicznie zaczął wymyślać proste układy. Improwizować. Starał się, aby zajęcia wciąż miały charakter aerobikowy (z tego powodu uczestnicy się tutaj pojawili), a jednocześnie pamiętał o charakterze muzyki, która nadawała ton jego ruchom. Wszyscy wyszli z zajęć zachwyceni, radośni, znacznie bardziej uśmiechnięci niż po „zwykłym” aerobiku. A wcale nie mniej zmęczeni!

Albert uznał, że czas opracować autorską metodę, która kilka lat później zawładnęła całym światem fitnessu i dotarła także do Polski.

Najważniejsza jest zabawa

Oklaski po każdym układzie choreograficznym, który trwa dwie, czasem trzy minuty. Okrzyki w trakcie zajęć. Głośna, latynoska muzyka. Uśmiech, improwizacja, dobre humory. Wszystko, co bardziej kojarzy się nam z imprezowaniem niż z wymagającym treningiem, znajdziemy właśnie tutaj. Zumba to inspirowane klimatem Ameryki Południowej zajęcia taneczno-ruchowe, gdzie dzięki połączeniu latynoamerykańskich dźwięków oraz zwykle nieskomplikowanym układom tanecznym powstaje skuteczny i „pozytywny” program fitness. Układy zawierają elementy najbardziej popularnych w Ameryce Łacińskiej (i nie tylko!) tańców, takich jak: salsa, samba, cumbia, merengue, flamenco, reggaeton, itd.

Fani i znawcy mówią, że zumba to „trening radości”, gdzie najważniejsza jest po prosto dobra zabawa. A efektem ubocznym wydaje się być gubienie zbędnych kalorii, aktywny ruch i pot. Już wiemy, że regularne uprawianie zumby wzmacnia ciało, pomaga schudnąć i z pewnością poprawia humor. Zawiera ona ćwiczenia aerobowe, dzięki którym spalamy tkankę tłuszczową, poza tym ćwiczenia siłowe, które pomagają nam kształtować mięśnie, a także interwałowe (ruchy wysoko i nisko intensywne, na zmianę). Dzięki temu jesteśmy w stanie spalić nawet 500 kalorii w ciągu godziny! Często zapominając, że to trening, a nie „mini-imprezka”.

Wystarczy podążać

W pełnym nierówności świecie, także niestety czasami świecie sportu, istotne jest, że zumba to aktywność dobra niemal dla każdego. I to bez względu na płeć (większość stanowią kobiety, ale mężczyźni zdarzają się i po stronie instruktorów, i uczestników zajęć), wiek, kondycję czy rozmiar ciała. Wystarczy podążać za tym, co robi instruktor (odwrócony przodem do grupy lub tyłem, ale wtedy widać go w lustrze), nie przejmując się, jeśli coś zrobimy inaczej. Bo w zumbie absolutnie jest czas i miejsce także na improwizację! Są to zajęcia, na których dobrze czują się i uczennica liceum, i studentka, i trzydziestolatka, i osoba dojrzała. Pełna demokracja. Ciekawostka: w jednym z warszawskich klubów fitness na zajęcia przyjeżdża niepełnosprawna ruchowo studentka, na
wózku inwalidzkim. To jej czas, czas beztroski, ożywczych latynoskich rytmów oraz dobrej zabawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *