Styl życia

Ślub w czasach pandemii. Jak teraz wyglądają wesela?

Śluby w czasach pandemii wciąż się odbywają bądź są planowane. Pary młode i organizatorzy wesel nie mają teraz łatwego zadania. Sprawdź, jak wyglądają śluby w dobie koronawirusa.

Para młoda na weselu

Od niedawna wesel nie można organizować, ale lada chwila ma się to zmienić. Jednak mimo zamieszania wciąż planuje się kolejne wesela. – Nie można zakazać ludziom pobierania się. Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek. Należy jednak zrozumieć pary młode, które nie mogą w nieskończoność przekładać jednego z najważniejszych wydarzeń – mówi Joanna Białoszewska, Wedding & Event Agency Joanna Białoszewska, członkini Polskiego Stowarzyszenia Wedding Plannerów.

Magdalena Kuszewska: Śluby i wesela znacząco się zmieniły od wybuchu pandemii. Dopóki można było je organizować, co okazało się najtrudniejsze?  

JB: Zdecydowanie samo planowanie przyjęcia. Od wiosny cały czas panowała niepewność, która wynika z wprowadzania ciągle nowych zmian dotyczących organizacji ślubu i wesela. Pary młode w naszych rozmowach podkreślają, że czują strach przed tym, co się wydarzy, czy ich wesele się odbędzie, czy zaproszeni goście przyjdą i czy rząd w ostatniej chwili nie wprowadzi nowych obostrzeń, które wykluczą to, co zaplanowali.

A z punktu widzenia wedding plannera także jest sporo nowych wyzwań, którym trzeba stawić czoła. Od kiedy rozpoczęła się pandemia i zmieniono zasady przebiegu przyjęcia, wiele osób zdecydowało się na zmianę terminu, wybierając jesienne daty. Tej jesieni zaś reorganizuje się wesela, które zostały przełożone na przyszły rok. Pary nie chcą rezygnować z zapraszania gości, ponieważ to mija się z ich wizją tego dnia, który chcą spędzić w gronie wszystkich bliskich… Ciekawostka: obserwujemy, że w przyszłym roku wesela zaplanowane są na wszystkie dni tygodnia, ze względu na brak terminów weekendowych.

Ile masz ról na co dzień?

MK: Jakie są teraz największe obawy par młodych oraz rodzin? 

JB: Kiedy jeszcze wesela się odbywały, wiele osób bało się kar związanych z kontrolami warunków sanitarnych. Obawy budziła także możliwość wprowadzenia przez obiekty dodatkowych „koronawirusowych” opłat, które trzeba ponieść w przypadku chęci organizacji przyjęcia. Ponadto państwo młodzi nie chcą podejmować decyzji o selekcji gości i rezygnacji części z nich, jeśli rząd wprowadzi ograniczenia… Niepewność i strach mają wpływ na atmosferę, która nie sprzyja przeżywaniu tego jedynego dnia, a stale pojawiają się niewiadome. Zamiast myśleć wyłącznie o pięknych przeżyciach, narzeczeni martwią się tym, co może pójść nie tak. Oczywiście łatwiej jest tym, którzy mają wedding plannera, bo my pomagamy w rozwiązywaniu wszystkich trudnych sytuacji, dbamy o przestrzeganie zaleceń sanitarnych. Robimy wszystko, aby ściągnąć z pary młodej stres i napięcie. 

Fot. Jacek Kurczewski

MK: Jak wyglądają wesela w pandemii?

JB: Zmiany pojawiały się co trochę: głównie te dotyczące ilości gości i obostrzeń. Obecnie (stan na połowę listopada 2020 r. ) wesela zostały zawieszone. Wcześniej, do niedawna, przychodziło na nie około 30-40% gości. Najczęściej wynikało to z obaw o własne zdrowie lub brak zgody na inwigilację. Obowiązkiem było bowiem gromadzenie i przechowanie danych gości, aby w razie pojawienia się ogniska wirusa na weselu, można było przekazać te informacje do Sanepidu. Jedno jest pewne: musimy się nauczyć żyć z pandemią.

MK: Powinniśmy także nauczyć się brać śluby w pandemii?

JB: Wygląda na to, że tak… Ślub to nieodłączny element życia, nie można zakazać ludziom pobierania się! Oczywiście, trzeba zachować przy tym zdrowy rozsądek, kontrolować sytuację, przestrzegać zaleceń. Należy jednak zrozumieć pary młode, które nie mogą w nieskończoność przekładać jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu, bonie wiadomo, czy i kiedy uporamy się z wirusem. Dlatego wiele par nie przestaje planowania uroczystości na kolejne miesiące i lata.

MK: Należysz do powstałego niedawno Polskiego Stowarzyszenia Wedding Plannerów. Jak sobie pomagacie w tych trudnych dla branży czasach?

JB: Jesteśmy grupą osób, dla których ten zawód to wielka pasja: wspieramy się, wymieniamy doświadczeniami, zachowując się wobec siebie uczciwie. Nie jesteśmy konkurencją, a inspiracją. Naszą misją jest integrowanie środowiska wedding plannerów. Dążymy do popularyzacji usług planowania wesel w Polsce i w Europie. Wychodząc naprzeciw potrzebom par młodych w tych trudnych czasach, Stowarzyszenie uruchomiło bezpłatną pomoc w kwestiach formalnych, związanych z reorganizacją ślubów. Na stronie Stowarzyszenia znajduje się mapka, z podziałem na województwa i przydzielonym do każdego z nich koordynatorem. W razie jakichkolwiek wątpliwości dotyczących ślubu czy wesela można skorzystać z naszej pomocy.

Fot. Sebastian Grabowski

MK: Da się oszacować, jak branża ślubna dostała w kość przez pandemię? 

JB: Na szczęście niewiele par całkowicie odwołało wesela, większość została przełożona, chociaż u niektórych już… kilka razy. Według wyliczeń Polskiego Stowarzyszenia Wedding Plannerów wartość obrotów branży ślubnej w Polsce szacuje się na 7 mld zł rocznie, a co roku organizowanych jest ok. 190 tysięcy wesel. Tegoroczne straty w branży ślubnej szacowane są na 2 mld zł. Jednak warto zauważyć, że tracą na tym głównie obiekty weselne. Dla nich jest to bardzo duży spadek przychodów, jeśli w przyjęciu uczestniczy 50 gości, a nie np. 200, bo na tyle podpisano umowę kilka lat wcześniej. Zdarza się, że niektóre obiekty obarczają tymi kosztami organizatorów przyjęcia, co moim jest zachowaniem nie fair: to nie wina pary młodej, jak zmienia się sytuacja związana z pandemią.

MK: Wolisz organizować kameralne uroczystości czy tęsknisz za klimatem wielkich wesel?

JB: Dla mnie jako wedding plannera nie ma znaczenia, czy organizujemy wesela na 50, czy 300 osób, ponieważ proces organizacji wygląda podobnie. Cały czas pracujemy z pełnym zaangażowaniem, nie odpuszczamy ze względu na pandemię. Staramy się, aby wszystkie plany były dopinane na ostatni guzik i aby w przyszłości wszystko, o czym marzą narzeczeni, wypadło jeszcze lepiej. Zależy nam na tym, żeby para młoda chociaż przez moment mogła poczuć się jak w „normalnych” czasach.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *