Kariera

Czy można cię zwolnić przez SMS? Prawo pracy w pandemii

– Obserwuję więcej zachowań niepożądanych i mobbingu w trakcie epidemii niż przed. Zdarzały się już nawet „fantazyjne” próby zwalniania… SMS-em! Albo na czacie – mówi nasza ekspertka, mec. Monika Wieczorek, radca prawny z Warszawy.

Fot. Unsplash

Magdalena Kuszewska: Czy prawo pracy nadąża za zmianami, które wymusza pandemia? Czy i jak ono się zmienia?

Mec. Monika Wieczorek: Prawo pracy zmienia się cały czas. Zacznijmy chociażby od maseczek, które na samym początku pandemii nie były obowiązkowe w zakładach pracy; musieliśmy nosić je wtedy, kiedy mieliśmy kontakt z klientami, z interesantami. Natomiast teraz obowiązuje reguła, że zawsze wtedy, kiedy w pomieszczeniu (w miejscu pracy) przebywa więcej niż jedna osoba, trzeba nosić maseczkę, chyba, że pracodawca wprowadzi inne zasady. Już choćby na tym przykładzie widać, że reguły dotyczące pracowników zmieniają się w pandemii dynamicznie.

Poza tym ważne, żeby o tym powiedzieć: obecnie każdy pracodawca, który doświadcza skutków epidemii Covid-19, może obniżyć wymiar czasu pracy pracownikom albo wprowadzić tak zwany przestój ekonomiczny. I tak się często dzieje. 

MK: A jak zmieniają się zasady i godziny pracy? Wiele osób przeszła na system on-line.

MW: Największą zmianą, która wkracza w naszą codzienność, jest rzeczywiście ta dotycząca pracy zdalnej i w ogóle podejmowania wszelkich czynności online.

Oczywiście, powszechna stała się już nie tylko rekrutacja on-line, ale i wykonywanie pracy zdalnie. I to albo ze swojego domu, albo z innego miejsca, które strony ustalą. Po epidemii, co zdecydowanie widać w różnych badaniach, wielu pracodawców będzie chciało utrzymywać nadal pracę zdalną. Uważam, że nie wrócimy do pełnej „normalności” sprzed epidemii, bo rynek pracy już się silnie zmienił. Zmieniają się i nawyki, i potrzeby pracowników oraz pracodawców. A praca zdalna ma niedługo zostać uregulowana w kodeksie pracy, co ma rozszerzyć obecną regulację pracy zdalnej w tzw. ustawie antycovidowej. 

MK: No właśnie, kiedy? 

MW: Prawdopodobnie jeszcze w tym roku. My mamy już w kodeksie pracy tzw. telepracę, ale te przepisy nie do końca odpowiadają na współczesne potrzeby. A z kolei obecna regulacja dotycząca pracy zdalnej jest zbyt lakoniczna. Na przykład od kiedy zaczęliśmy w dobie epidemii pracować częściej zdalnie, pracownicy skarżą się na wysokie koszty energii elektrycznej w domu. A wciąż brakuje regulacji prawnej przewidującej ponoszenie kosztów energii elektrycznej czy internetu w sytuacji, gdy pracownik pracuje z domu. Powinny pojawić się więc reguły, które ustalą, żeby pracodawca w tych kosztach partycypował i takie są aktualne założenia do uregulowania pracy zdalnej w kodeksie pracy.

MK: Ostatnio dużo osób traci lub zmienia pracę. Czy pracodawca ma prawo mnie zwolnić on-line?

MW: To jest ciekawy i szeroki temat. Można zwolnić pracownika on-line, ale trzeba spełnić jeden podstawowy wymóg, czyli wypowiedzenie (lub inne oświadczenie o rozwiązaniu umowy, np. w trybie dyscyplinarnym) musi być podpisane kwalifikowanym podpisem elektronicznym. A więc nie można zwolnić nikogo, wysyłając mu sam skan dokumentu czy wiadomość mailową. Ale wiem, że zdarzały się już nawet „fantazyjne” próby zwalniania… SMS-em! Albo na czacie typu Whatsapp. 

MK: Łamanie prawa w biały dzień. 

MW: I jeszcze ta treść: „Od jutra nie przychodzisz do pracy”. Bez należnego z tytułu umowy okresu wypowiedzenia! A mamy w kodeksie pracy wiele różnych form rozwiązania umowy o pracę; najbardziej popularna, czyli wypowiedzenie, polega na tym, że pracownik ma jeszcze określony czas, żeby otrzymywać wynagrodzenie po takiej decyzji ze strony pracodawcy. I to zdecydowanie musi być honorowane, chyba że pracownik zgodzi się, aby ten czas skrócić. Ale uwaga: mimo że nieprawidłowe jest wysłanie sms-a, maila czy skanu dokumentu z wypowiedzeniem umowy o pracę, to taka czynność jest w świetle prawa skuteczna… To oznacza, że rozwiązanie umowy o pracę wchodzi w życie. Pracownik, który się z tym nie zgadza i uważa, że pracodawca naruszył przepisy, musi odwołać się do sądu, wskazać uchybienia. Z mojego doświadczenia wynika, że zwłaszcza na początku epidemii była cała masa zwolnień, w których pracodawcy zwalniali pracowników, wysyłając im skan dokumentów.

mec. Monika Wieczorek, fot. z arch. prywatnego bohaterki wywiadu

MK: A czy zwolnienie można omówić na tak popularnym teraz Zoomie? 

MW: Owszem, to jest dopuszczalne. Można przeprowadzić rozmowę w sprawie zwolnienia pracownika właśnie przez wideokonferencję, na zoomie itd. Takie działanie jest po prostu etyczne, ludzkie, eleganckie i profesjonalne. Trzeba okazać szacunek drugiej stronie, więc wideokonferencja jest potrzebna choćby po to, żeby pracownikowi wytłumaczyć, dlaczego się rozstajemy, jakie są przyczyny. A nie tylko przekazać suchy dokument z kwalifikowanym podpisem elektronicznym, w którym – to trzeba dodać – to wszystko i tak musi zostać opisane.

MK: W pandemii jest więcej naruszeń prawa pracy? 

MW: Niestety, tak. Obserwuję więcej zachowań niepożądanych i mobbingu w trakcie epidemii niż przed. Dużo więcej klientów zwraca się do mnie z takimi problemami; to czasami oczywiście może być efekt negatywnych emocji, jak frustracja czy gniew, które ludzie noszą w sobie od miesięcy. I one się po prostu gdzieś wylewają. Nie tam, gdzie powinny.

Poza tym dla wielu osób praca zdalna jest niemiłym zaskoczeniem albo trudnością. I jeżeli pracodawca ich odpowiednio nie pokieruje, nie zapewni szkoleń, nie porozmawia z menadżerami na temat lepszej komunikacji, to niestety zatracają się granice. 

MK: Jakie granice są najczęściej przekraczane w pracy zdalnej?

MW: Chodzi często o pory, w których pracujemy i te, które są naszym czasem wolnym. Życie zawodowe miesza się zbyt mocno z domowym. Nawet jeśli mamy czas pracy określony na 8 godzin dziennie, to bardzo wielu pracowników rozciąga sobie ten dzień, w międzyczasie załatwiając różne sprawy, a potem nadrabia, do nocy… I o ile gdy pracownik wybiera sobie taki tryb pracy, robi to na własną odpowiedzialność, poza wyznaczonym czasem, to jednak w wielu miejscach obserwujemy w epidemii oczekiwanie, że pracownik będzie dostępny i nieustannie gotowy do pracy. Poza tym często wywierana jest silna presja na pracowników: szefowie wysyłają mejle o świcie albo późno w nocy. Wielu menedżerów nie zwraca dzisiaj uwagi na to, jak poczuje się pracownik, kiedy dostanie o północy mejla z listą zadań albo z pytaniem, jak coś zostało wykonane. A przecież to powoduje presję, napięcie, złość. I potem pracownicy mają poczucie, że non stop są w pracy. Czują, że ciągle muszą być w gotowości, co nie powinno mieć miejsca.  

MK: W jaki jeszcze sposób dochodzi do mobbingu w pandemii? 

MW: Najczęściej albo właśnie przez wspomniane nieracjonalne rozdzielenie zadań, albo na wideokonferencjach. To na przykład ignorowanie, niedopuszczanie do głosu albo wyśmiewanie, upokarzanie na forum za szczekającego psa, hałasujące w tle dzieci, jakieś odgłosy z kuchni, co powinno być przez innych jednak przyjęte ze zrozumieniem. Wszyscy znajdujemy się w niecodziennych warunkach, już drugi rok. Mamy różne sytuacje prywatne, w tym zdrowotne. Kiedy, jak nie teraz, potrzeba więcej empatii w pracy? 

MK: Świetnie powiedziane, ale trudne do wyegzekwowania.

MW: Brak empatii i frustracje spowodowane różnymi czynnikami powodują, że pracownicy są albo obrażani, albo wyśmiewani w trakcie wideokonferencji. Zdarza się to także w komunikacji mailowej. Na dodatek nie możemy się osobiście spotkać, aby wyjaśnić sytuację, przez co frustracja rodzi frustrację i tak to się napędza.  

MK: Jakie problemy są szczególnie częste w pandemii, jeśli o prawie pracy mowa? 

MW: Pracodawcy zwracają się do mnie o pomoc w temacie pracy zdalnej. To zdecydowanie najbardziej paląca sprawa. Firmy nie wiedzą jeszcze, jak pracownicy mają wykonywać tę pracę zdalną, jak egzekwować zadania itd. I oczywiście niezmiennie coraz częstszym problemem są zwolnienia. Pracownicy z kolei głównie chcą wiedzieć, jak się przed tym bronić oraz w jaki sposób zachować się na rozmowie w sprawie wypowiedzenia umowy o pracę. Chcą wiedzieć, czy powinni podpisywać dokument, czy nie.

Tu mała dygresja: dokument z wypowiedzeniem umowy o pracę bardzo często ma stronę, maksymalnie dwie. Ale w trakcie rozmowy, kiedy pracownik jest zwalniany, zrozumienie treści staje się problematyczne. Ludzie nie są w stanie przyswoić pierwszego zdania, co jest oczywiście efektem stresu. Tu ważną rolę odgrywa właśnie wyjaśnienie dokładne przez pracodawcę w trakcie wideokonferencji jakie są przyczyny i warunki rozstania. Coraz częściej też dostaję pytania i prośby o poradę, jak sobie radzić z mobbingiem w pracy.  

MK: Podsumowując, w prawie pracy dzieje się rewolucja. 

MW: Mam wrażenie, niestety smutne, że w dobie epidemii przepisy są tworzone metodą „doklejania”, jeden do drugiego, a powinny jednak stanowić spójną całość. To dobrze widać choćby po pracy zdalnej, która przez tyle miesięcy nie została w pełni uregulowana. A ja chciałabym, żeby tworzone przepisy były dopracowane nie tylko w kontekście epidemii, ale też po! Bo my już musimy się przygotowywać do stanu, kiedy pandemia zacznie się wygaszać. Ważne więc, abyśmy mogli z nowych reguł skorzystać także potem. Tymczasem tym, co dzisiaj obserwujemy to wielka niepewność prawa, której  doświadczają obie strony: pracownicy i pracodawcy. Mamy niepewność w życiu, niepewność w zdrowiu i jeszcze niepewność w prawie. To wszystko sprawia, że sytuacja na rynku pracy nie jest stabilna.

Rozmawiała: Magdalena Kuszewska

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *