Relacje

Pozwól dziecku się nudzić

Pani zdaniem nuda ma potencjał twórczy! Co to znaczy?

Przyzwyczailiśmy się – i my, dorośli, i dzieci – że każdą minutę mamy zorganizowaną, wypełnioną działaniami. W wielu rodzinach perspektywa dwóch godzin, w których dziecko nie robi nic specjalnego, na przykład nie gra w edukacyjne karty albo nie wkuwa słówek, jest trudna do wyobrażenia. Zgroza! A prawda jest taka, że tylko wtedy, kiedy dziecko zarządza samo swoim
czasem, uruchamia się w nim rozwój oraz myślenie twórcze. Ważne, aby perspektywa tak zwanej nudy trwała dłużej niż pięć minut! Bo dopiero wtedy uaktywniają się potencjały twórcze. Mózg człowieka jest nastawiony na oszczędzanie energii, lubi wskakiwać w wytworzone wcześniej tory. Natomiast jeśli chwile samotności się przedłużają, odczuwamy brak celu działania, to w
końcu zaczynamy „kombinować”.

Ciekawe, czy dziecko nudzi się inaczej niż dorosły?

Mały człowiek siłą rzeczy jest uboższy w doświadczenia, jego mózg zna mniej utartych schematów. Dzięki temu znacznie łatwiej o pomysły, które nam, dorosłym, wydają się dziwne, „odpałowe”.

Już wiadomo, czemu to dzieci wpadają na tak szalone wizje, jak wymazanie się farbami albo oblewanie wodą w pokoju.

Bo czemu nie? Choć z badań wynika, że już w momencie narodzin różnimy się od siebie czymś, co nazywamy wrażliwością na problemy. Niektóre dzieci w każdej minucie wymyślają coś nowego, inne są mniej twórcze z natury. Tak czy siak, warto dawać im możliwość rozwoju. Trzeba więc pokazywać, że cenimy pomysły dziecka, przywiązujemy wagę do tego, co ono robi. Chwalić
indywidualne rozwiązania czy ciekawe propozycje. Nie krytykować, że zrobilibyśmy to lepiej. Natomiast, uwaga: prymitywne chwalenie i zachwycanie się czymś, co wcale nie jest warte uwagi, bywa czytelne dla młodego człowieka. I zupełnie nie jest sposobem na budowanie jego poczucia wartości. Największą nagrodą powinno być dla dziecka zadowolenie z wykonania zadania, na które wpadło, nudząc się, a nie obietnica pójścia na pizzę. Tutaj ważna jest motywacja wewnętrzna. Proszę spojrzeć, ile korzyści. A więc dajmy najmłodszym okazję do nudzenia się!

Tak sobie myślę, że nuda to nie jest ładne określenie.

Może być monotonia, powtarzalność bodźców czy sytuacji. „Nudzę się” to znaczy, że „nie mam wizji czy celu działania”.

Kiedy dziecko tak mówi, rodzice się oburzają.

Albo każą mu posprzątać pokój. Lepszą reakcją jest wzięcie minutnika do gotowania jajek i powiedzenie dziecku, że jeszcze 30 minut będę się zajmować pracą, a potem pobawię się z tobą. Starszym dzieciom pokazujemy zegarek i mówimy, że jeszcze godzinka i coś fajnego możemy zrobić wspólnie. Dobrze poradzić dziecku, aby zajęło się sobą, uporało z nudą. Może wpadnie na jakiś oryginalny pomysł? Nie wolno mieć pretensji o to, że dziecko się nudzi!

Podsuwać dziecku pomysły? Puzzle, rysowanie, klocki Lego?

Owszem, podpowiedzi są wskazane, byle nie nachalne. Małemu dziecku możemy naszykować kartki papieru, klej z tubki i kaszę oraz ryż, do pracy twórczej. Niech eksperymentuje! Tworzy! Kombinuje! Podkreślam: nieprawda, że miarą dobroci naszego rodzicielstwa jest ilość minut, które
zagospodarowujemy synowi czy córce w ciągu dnia.

Już kilkulatki bywają zajęte od świtu do wieczora.

Niepokoi mnie, że dorośli chcą widzieć w dzieciach dzielnych realizatorów, którzy potrafią działać na komendę.

My sami wiecznie słyszymy, że mamy być produktywni, wydajni…

I kreatywni. Obowiązuje przekonanie, że tylko działania kreatywne mają sens. Bzdura! Kreatywność od czasu do czasu jest super, ale na co dzień niezbędna bywa solidna realizacja. Współcześni rodzice próbują wychować dzieci na gwiazdy: sportu, muzyki, marketingu. Tymczasem świat bazuje na średniej.

Nawet przyjaciołom wstyd powiedzieć, że się nudzimy.

A to wręcz przeciwnie, uważam, że należy komunikować z rozanieloną miną: „Nudzę się!”. Niech to będzie nasze przewodnie hasło w niektóre dni, na przykład w wolną sobotę. Nuda jest niezbędną do kreatywności pożywką i uruchamia pokłady możliwości twórczych, które w nas drzemią, niezależnie od tego, jak są wysokie. Dzieci, które dowiedzą się, że mają dwie godziny luzu, najpierw oczywiście będą marudzić, że się nudzą. Potem między kanapą a komodą rozciągną koc i zrobią z niego tipi albo zamek średniowieczny. Nagle się okaże, że bez dostawy nowych zabawek i bodźców z zewnątrz można zrobić zupełnie nowe rzeczy. A już świetną sprawą jest łóżko piętrowe! Niedawno dwójka dzieci, które znam, stworzyło na bazie tego mebla wnętrze komputera, przy użyciu koców i prześcieradła.

Jaka wyobraźnia! Nie wpadłabym na to.

Wszystko tam było, nawet układy scalone… W czasie, kiedy jesteśmy długo w domu, polecam nie wyrzucać żadnych tekturowych pudeł. To piękne tworzywo do wielu dziecięcych zabaw, oczywiście nie dla nastolatków, tylko młodszych. Pudła mogą zmienić się i w robota, i w pojazd kosmiczny, i w domek dla lalek. Pamiętajmy: pozwalając sobie i dzieciom na nudę mamy szansę, że nasza wyobraźnia może przekroczyć wszystkie granice.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *