Styl życia

Porządek w szafie daje spokój! Czym jest SM.ART garderoba?

„Nie mam się w co ubrać”, mówimy często. Wiosna to dobry czas na odzieżowy remanent. Okazuje się, że możemy ograniczyć się do niewielkiego i stylowego zestawu ubrań oraz dodatków. SM.ART Garderoba według projektantki, kostiumografki i reżyserki operowej Anny Długołęckiej zawiera 44 elementy. Na czym ta idea polega?

Fot. Anna Długołęcka, Absolut Dimension

Zacznijmy od korzyści. Jaka jest najważniejsza zaleta posiadania dobrze skomponowanej szafy? Spokój, poczucie komfortu oraz pewność, że zawsze mamy się w co ubrać, niezależnie od okoliczności, pogody, okazji. A jak to wygląda okiem projektantki, reżyserki oper i kostiumografki Anny Długołęckiej, która razem z córką Alexandrą Długołęcką, działa pod marką Absolut Dimension?

Jej autorska linia SM.ART Garderoba to 44 projekty ubrań na cały rok, które są bardzo spójne stylistycznie i kolorystycznie. – Ubrania, które projektuję, są szyte ręcznie. Powstają z naturalnych materiałów, z uwzględnieniem rodzaju sylwetki danej osoby, jej charakteru, stylu życia, a także budżetu- wyjaśnia projektantka, gdy spotykamy się w jej warszawskiej pracowni, na Woli. – W każdym momencie można domówić kolejną część garderoby, która oczywiście będzie pasowała do całej kolekcji. 

Pierwsza sukienka  

Jak wiadomo, potrzeba jest często matką wynalazków. Tak było i tutaj. 

– Zaczęło się od mojego własnego podróżowania- opowiada Anna, która przez trzy lata mieszkała w Afryce, w Zimbabwe. Parę lat temu wróciła do Polski na stałe, ale nie przestała podróżować, choć oczywiście pandemia zatrzymała ją w tej aktywności. – Natomiast każda walizka ma przecież ograniczoną pojemność, a lubimy pakować ubrania na różne, czasem także nieprzewidziane okazje. Na przykład ja potrzebowałam rzeczy i na spotkania zawodowe, i na prywatne. I na wyjście do restauracji, i na spacer po plaży, i na spotkanie artystyczne. Któregoś razu po prostu zapytałam siebie, co lubię, czego szukam i w którą stronę chciałabym pójść stylizacyjnie. Tak, aby wszystko się ze sobą komponowało. 

Pierwszym elementem SM.ART Garderoby była sukienka typu basic: prosta, w kolorze perłowym, na ramiączkach. Bez suwaków, bez guzików, bez dodatków. Potem powstały także oczywiście inne wersje kolorystyczne; nude, błękitna, czerwona, czarna. Zależnie od dodatków, można tą sukienką „ograć” wiele okazji. Jeśli założymy do niej szpilki, to stylizacja staje się elegancka; jeśli trampki, to casualowa. A jeśli połączymy ją z ciężkimi traperami, to mamy całość kobieco – męską, intrygującą.

Do sukienki Anna zaprojektowała specjalny wełniany sweter. Szybko dodaje, że  kocha włóczki. Kiedyś nawet stworzyła całą kolekcję, opartą na włóczce: były to widowiskowe suknie w stylu haute couture. Sweter ma niewielkie dziury, które odkrywają fragmenty ciała. – Zauważyłam, że kobiety czują się często niekomfortowo w zbyt odkrytym ciele. A ten mój sweter zarzucony na sukienkę daje zmysłowość i poczucie, że jesteśmy jednak trochę ubrane- uśmiecha się artystka. – No i idealny, gdy schowa się latem słońce. 

Spokój w szafie 

Nigdy wcześniej nie przypuszczała, że uporządkowanie ubrań daje taką świadomość… spokoju. Ba, poczucie komfortu. Znikają codzienne dylematy: w co się ubrać? Czy to pasuje do tego, czy jednak nie? 

– Porzuciłam wreszcie krzywdzące tezy i stereotypy, że skupianie się na modzie oznacza próżność. Dziś wiem, że to, jak wyglądamy, jest bardzo silnie związane z naszą osobowością i tworzy element wizerunku- podkreśla Długołęcka. 

Dzięki SM.ART Garderobie pragnie „wyciągnąć” kobiety z ciasnych, ograniczających ruchy marynarek, ze sztywnych dżinsów i z T-shirtów bez formy. Jeśli ktoś lubi, proszę bardzo. Ale ona pokazuje, jak jeszcze inaczej można się ubierać, proponuje swoje sprawdzone rozwiązania stylistyczne. 

Świadomie używa tkanin, które są przyjazne ciału. Satyna, jedwab, wełna, len i bawełna. Oto jej ulubiona piątka, z którą, jak mówi, pracuje. 

Z każdą klientka, która do niej trafia, najpierw długo rozmawia przy kawie. O gustach, o stylu życia, o potrzebach. Przeprowadza także tzw. analizę kolorystyczną. Tworzenie garderoby zaczyna od koloru, który zazwyczaj każdej osobie się przyda. Białego, szarego czy beżu; zależnie od typu urody i odcienia skóry. Dzięki temu określa kierunek. Potem pojawiają się kolejne kolory, pasujące do reszty ubrań.

44 elementy  

Stopniowo Anna projektowała kolejne elementy. Pojawiały się okrycia wierzchnie, jak choćby futro do kolan, które wygląda spektakularnie, szczególnie w opcji biel czy brudny róż; ono „ubiera” całą sylwetkę. 

– Moje założenie jest takie, że potrzebujemy trzech okryć wierzchnich, w tym krótkiego, do pracy czy do auta- wyjaśnia Anna. W jej kolekcji są też trzy torebki. Jedna z nich powstała z białego futra i ma wymiary… walizki kabinowej (40 cm na 60 cm). – Ciekawostka: kiedyś szłam po warszawskim lotnisku Okęcie i nagle usłyszałam głos pewnej dziewczynki: „Mamo, mamo, ja chcę taką torbę, jak ma ta pani!”. Oczywiście spodobało jej się białe futerko, które zwraca powszechną uwagę. 

Ciekawostka: Anna spakowała się w tę jedną futrzaną torbę, kiedy leciała na trzy dni do Paryża. I potem, na cztery dni do Rzymu. W środku znalazło się wszystko, co trzeba, poza bielizną i kosmetykami była prosta sukienka i kilka elementów odzieży: one są tak delikatne, że zajmują minimalną ilość. Zmieściła się nawet para butów na zmianę i… mała torebka na wieczorne wyjścia. 

Fot. Anna Długołęcka, Absolut Dimension

Kobiecość 

Projektantka zauważyła, że sporo kobiet gubi się w doborze dodatków, jak torebki czy biżuteria. Postanowiła i ten problem rozwiązać. Jedna z zaprojektowanych przez nią torebek ma perłową rączkę, a do tego można zamówić perłową bransoletkę oraz kolczyki. Możemy nosić komplet albo decydować się na pojedyncze elementy. 

Anna, która zajmowała się przez pewien czas projektowaniem kostiumów do oper oraz spektakli, reżyserowanych przez nią samą m.in. w Operze Wrocławskiej, przywołuje też nieco zapomniane ubrania. O, choćby „bonżurka”. To jedwabny rodzaj halko- podomki, idealny na rozpoczęcie dnia (ale i na wieczór). 

Duży nacisk kładzie na zmysłowość i kobiecość. – Sama tego w życiu potrzebuję- opowiada projektantka.- Tego typu ubrania mają na nas dobry wpływ, dzięki nim inaczej się poruszamy, komunikujemy z innymi.   

To dlatego w SM.ART Garderobie znajduje się zmysłowa długa sukienka z otwartymi plecami. I spódnica ołówkowa, która podkreśla kształty bioder. I szal, którym można owinąć szyję: z jedwabiu malowanego ręcznie. Zaprojektowała też golf bez rękawów, odsłaniający ramiona. Do tego pasuje kurtka skórzana albo płaszcz i już jest kolejna stylizacja. 

Miksowanie 

Jeśli mamy ubrania we współgrającej ze sobą kolorystyce, łatwiej tworzyć zestawy, które nie muszą być „poprawne”. Przy tym możemy osiągnąć look, na którym nam zależy: albo profesjonalny, albo zmysłowy, albo szalony. Na przykład sukienka basic na ramiączkach z naszą własną biżuterią etniczną czy kapeluszem stworzy odjazdowy zestaw. A ta sama sukienka z prostym swetrem, bez biżuterii, da minimalistyczny look. 

Tworzenie „indywidualnej” garderoby oznacza wzięcie pod uwagę wyglądu, rozmiaru. – Czasem rozmiary w sklepach tradycyjnych są krzywdzące. Kobieta bierze z wieszaka spódnicę w rozmiarze 40 i jest sfrustrowana, bo nie mieści się w nią, ma szerokie biodra. A to produkcja masowa – mówi Anna.

Mądra selekcja 

W dobie pandemii i szeroko pojętych zmian coraz częściej zwracamy uwagę na to, czym się otaczamy, jak wyglądamy. Nie chcemy mieć tylko rozmemłanych dresów. Chcemy się podobać innym i sobie, być indywidualistkami. I o to właśnie tutaj chodzi. 

Mamy wiosnę, czas odnowy. Warto zrobić mądrą selekcję ubrań. Może zrezygnować z kolekcji 20 sukienek, skoro lubimy tylko dwie? A zamiast kupować kolejne marynarki, które kojarzą nam się z nudnymi zebraniami, lepiej sprawdzić alternatywne opcje?  

– Większość kobiet ma przeładowane szafy – dodaje artystka. Tak wynika z rozmów, które prowadzi z klientkami, koleżankami itd. Faktycznie. Nosimy zwykle tylko niewielką część ubrań, które zalegają na półkach i wieszakach. – To bywa frustrujące, szczególnie jak pojawia się nagła okazja czy potrzeba, bo okazuje się, że nie mamy co założyć- kwituje. 

Pomocny będzie remanent ciuchów i zdecydowanie się na jeden spójny kierunek. On da nam poczucie komfortu oraz pomoże wykreować odpowiedni look, wizerunek. 

Można zadziałać samodzielnie lub poprosić o wsparcie specjalistę: osobę taką jak projektantka i kostiumografka Anna Długołęcka, ale też stylistki osobiste, które oferują tego typu usługi w całej Polsce.

Tekst: Magdalena Kuszewska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *