Styl życia

Minął rok pandemii. Czego dowiedzieliśmy się o sobie?

W marcu minął rok od wprowadzenia pandemii. Weszliśmy oto w drugi rok trudnej, niejednoznacznej sytuacji, w Polsce i na świecie. Jak i dlaczego pandemia nas zmienia? Co warto wiedzieć na ten temat?

Tak, tak, tak. Czasem ratują nas memy, gify lub po prostu poczucie humoru. Albo żarty, że rząd wprowadził dwutygodniowy lockdown, który trwa w nieskończoność… Zaraz, zaraz, tylko czy to aby na pewno żarty?

Wszyscy jesteśmy zmęczeni pandemią i kolejnym „zamknięciem”, nowymi obostrzeniami. Na naszych oczach upada stary świat, stary porządek, stary ład.

Możemy, owszem, płakać, rozpaczać, wpadać w gniew czy depresję. Ale możemy też przyjąć zmiany z refleksją, zastanowieniem, analizą. I zastanowić się, co dalej? Co zrobimy my jako my? Ale też my jako naród, społeczeństwo, ludzkość? 

Lęk i depresja 

Pandemia trwa już rok. Najważniejsze wnioski? W Polsce zdecydowanie spadło zadowolenie z życia, poczucie wsparcia społecznego i kontroli, za to wzrosło poczucie samotności. Najbardziej ucierpieli młodzi ludzie, w wieku 18-24 lat, jak się okazuje. Choć właśnie oni deklarują niższy poziom obaw przed koronawirusem niż starsi. Jednak to głównie młodzi odczuwają samotność, przejawiając nawet symptomy depresji i lęku. 

I choć wydaje się, że jako tako zaadaptowaliśmy się do pandemii, to jednak ogólnie nie radzimy sobie ze stresem. Sprawę zbadał zespół psychologów z Uniwersytetu SWPS, Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk i Indiana University of Pennsylvania.

A jak zmieniały się nasze obawy? To zjawisko komentuje dr Maria Baran, psycholog z Uniwersytet SWPS: „Na przestrzeni zeszłego roku naukowcy czterokrotnie prosili tych samych uczestników badania o odpowiedzi na pytania m.in. dotyczące ich obaw związanych z pandemią. Dzięki temu wiemy, jak te obawy zmieniały się w czasie”. Czyli? 

Więcej i więcej 

Naukowcy sprawdzili obawy, dotyczące kilku obszarów: zbyt szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa, gdy inni mogą się nie stosować do zaleceń (75% w marcu, 55% w grudniu), przepełnionych szpitali i niewydolnego systemu służby zdrowia (74% w marcu, 64% w grudniu), ogólnego kryzysu finansowego (71% w marcu, 61% w grudniu), wprowadzenia dyktatury i ograniczenia swobód obywatelskich (62% w kwietniu, 58% w w grudniu). 

Jakby tego było mało, pojawiła się również obawa, że przez walkę z koronawirusem zabraknie pieniędzy na rozwiązywanie innych problemów, takich jak ratowanie gospodarki, pomoc najbiedniejszym czy szeroko pojęta edukacja. Zbadano nawet lęk przed brakiem dostępnego respiratora dla bliskich; ponad połowa badanych jest tym ogromnie zmartwiona!

A teraz ciekawostka: w każdym z czterech etapów badania to właśnie Polki obawiały się epidemii w większym stopniu niż Polacy. Zaś osoby starsze przejmowały się i martwiły częściej niż młodsi.

„Poziom obaw Polaków, związanych z pandemią, istotnie zmniejszył się, podczas gdy z końcem 2020 roku wciąż zwiększała się liczba zachorowań i zgonów, spowodowanych COVID-19”– stwierdza dr Maria Baran, badaczka. Może to być związane z wystąpieniem tzw. fazy odporności, a więc przyzwyczajeniem do stresującej sytuacji, która pomimo podejmowanych przez nas działań, nie zmienia się. 

A czasem po prostu jesteśmy przekonani, że pewne rzeczy dzieją się „obok nas” i dotykają tylko innych ludzi.

Fot. Unsplash

Obostrzenia kontra my 

Rok temu w marcu niemal każdy Polak miał przy sobie jednorazową maseczkę i jednorazowe rękawiczki, na co dzień. Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej, nie jesteśmy już tak restrykcyjni wobec siebie czy bliskich. A więc pytanie brzmi: czy i w jakim stopniu stosujemy się do pandemicznych zasad?

Zbadano, w jakim stopniu Polacy stosują się do zaleceń, których przestrzeganie ogranicza rozprzestrzenianie się wirusa. Okazuje się, że z każdym kolejnym miesiącem coraz mniej przestrzegamy zasad bezpieczeństwa: unikanie zgromadzeń publicznych (87% w marcu, 68% w grudniu), utrzymywanie dystansu powyżej 1 metra z innymi, poza domem (85% w marcu, 68% w grudniu), zasłanianie ust podczas kichania oraz kasłania (85% w marcu, 77% w grudniu). 

Jeszcze w maju i czerwcu ubiegłego roku aż 72% badanych zadeklarowało, że nosi maseczkę poza domem tak, żeby zakrywała im usta i nos. Za to znacznie mniej osób przyznało, że czasem opuszczają maseczkę, zsuwają ją albo w ogóle zdejmują, nawet gdy nieopodal znajdują się inni. 

Skąd ta rosnąca niechęć do zaleceń? Badacze zauważają, że jesteśmy bardzo znużeni i zmęczeni pandemią, która przecież trwa już drugi rok. 

Kondycja psychiczna

Naukowcy są pewni: w pandemii obniżył się dobrostan Polaków. Co to oznacza? Wzrosło poczucie samotności, spadło zadowolenie z życia i poczucie kontroli. Obraz ten nie jest jednak całkowicie pesymistyczny.

„Symptomy depresji i lęku były najwyższe w maju 2020 roku, ale już w grudniu obniżyły się do najniższego poziomu z kwietnia. Odnotowaliśmy też wahania w poczuciu posiadania wsparcia społecznego: na przełomie maja i czerwca ono istotnie wzrosło, co oznaczało, że choć generalnie jest źle, to przynajmniej byliśmy w tym razem”- mówi dr Maria Baran z Uniwersytetu SWPS.

„Wzrost poczucia wsparcia społecznego na przełomie maja i czerwca można tłumaczyć kolektywnym doświadczeniem niepewności i zagrożenia, co z kolei powoduje wzrost identyfikacji z innymi ludźmi, będącymi w tej samej, trudnej sytuacji, i prowadzi do zachowań pomocowych, prospołecznych. Ale w grudniu odnotowaliśmy istotne obniżenie poczucia posiadania wsparcia społecznego, które było niższe niż na początku. Spadek poczucia wsparcia społecznego często prowadzi do poczucia samotności czy rozczarowania relacjami” – wyjaśnia badaczka.

Od wybuchu pandemii to kobiety odczuwały częściej symptomy depresji i lęku niż mężczyźni. Dotyczyło one głównie osób w wieku 18-44 lat. Z badań wynika, że kobiety deklarowały również wyższy poziom posiadanego wsparcia społecznego.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *