Zdrowie

Lepiej zapobiegać: dla zdrowia i portfela. Jak dbać o zęby?

– Przybywa pacjentów zestresowanych, niepewnych przyszłości. Za tym idzie szereg problemów, jak bruksizm, zaciskanie i ścieranie zębów – mówi nasz ekspert, Tomasz Kupryś, stomatolog- protetyk z kliniki Warsaw Dental Center. U nas obala mity, związane z higieną jamy ustnej. I radzi, jak dbać o zęby.

Unsplash

Magdalena Kuszewska: Panie doktorze, kiedy umawialiśmy się przez telefon na wywiad, powiedział Pan, że profilaktyka w Polsce wciąż kuleje. Zapamiętałam zdanie: pacjent, który regularnie chodzi na przegląd zębów i leczy, co trzeba, wydaje mniej pieniędzy niż ten, który zwleka z wizytą. A potem dziwi się, że musi wydać naraz sporą sumę.

Tomasz Kupryś: Profilaktyka to podstawa, nie tylko w stomatologii. Pacjenci trafiają do nas czasami pierwszy raz od kilku, kilkunastu lat, z ogromnymi zaniedbaniami w jamie ustnej. Powtarzam: najlepiej zapobiegać, nie leczyć. I dla zdrowia, i dla portfela! I oczywiście ważna jest codzienna, odpowiednia higiena. W Polsce wciąż wielkim problemem pozostaje próchnica; ma ją ponad 90 procent dzieci, ale też wielu dorosłych.

Obalimy kilka mitów na temat higieny zębów?

Proszę bardzo. Jeśli chcemy czasami zjeść nawet całą czekoladę, nie widzę problemu. Ale umyjmy potem zęby. Najgorzej, jeśli będziemy często podjadać słodkości przez cały dzień. Węglowodany w jamie ustnej robią wtedy spustoszenie. Próchnica jak w banku. Kolejna rzecz: czekolada dla zębów jest mniej groźna niż… krakersy, które oblepiają zęby. Choć oczywiście trzeba uważać na cukier. Pacjenci popełniają czasem błąd: spożywają cytrusy, piją soki owocowe, a potem biegną umyć zęby. Kwas rozpuszcza szkliwo, a szczoteczka dodatkowo ściera zęby, więc pogarszamy sytuację. Trzeba odczekać co najmniej pół godziny. Zdrowszą przekąską jest marchew, a nie jabłko, bo ona neutralizuje nasze pH w jamie ustnej. I powoduje zwiększone wydzielanie śliny, co wpływa zbawiennie na cały układ.

Jak dbać o zęby na co dzień?

Najlepiej myć je po każdym posiłku. Jeśli nie da się, to dwa razy dziennie minimum. Najważniejsza (70 procent skuteczności) jest technika szczotkowania, wbrew pozorom, a nie cała technologia. Choć oczywiście nie odradzam posiadania szczoteczek elektrycznych czy sonicznych. Nitkowanie i płyny do płukania jamy ustnej są pomocne, ale trzeba pamiętać, że te drugie zabijają florę bakteryjną, więc nie wolno ich używać zbyt często. Dwa, trzy razy dziennie jest OK. Zwróćmy uwagę, aby płyn nie zawierał alkoholu, który negatywnie wpływa na zęby. Znam przypadek, gdy ktoś płukał usta, a na alkomacie wyszło mu spożycie alkoholu!



Wróćmy jeszcze do profilaktyki, poproszę.

Pacjenci przychodzą do dentysty pierwszy raz od kilkunastu lat i dziwią się, że mają znaczące ubytki albo próchnicę. Zdarzają się pretensje: a czemu to tyle kosztuje? Czasem brakuje świadomości, że zęby to nie tylko zdrowie, ale i… prestiż. W USA jest powiedzenie, że człowiek sukcesu ma piękne zęby. Spójrzmy na prezydentów, polityków, znanych aktorów. Wszystkim lśnią zęby. Niekiedy spotykam się z pacjentem, który wprost mówi, że woli wydać na zegarek albo wycieczkę zagraniczną, zamiast inwestować w uzębienie. U niektórych osób wciąż obowiązuje powiedzenie: grunt to frunt!

„Grunt to frunt”, czyli…?

Część osób twierdzi, że opłaca się mieć dobre zęby do trójki, czwórki włącznie, bo potem już przecież nie widać. Koleżanka stomatolog miała pacjentkę, która po wizycie zgłosiła zażalenie, że musiała zapłacić 300 zł za naprawę ubytków, a przecież „za manicure daje tylko 100 zł”…

I śmieszne, i smutne. A jakie są najczęstsze problemy z zębami?

U dzieci próchnica, a u dorosłych destrukcje, brak uzębienia. Ludzie nie zawsze wiedzą, że zaniedbania stomatologiczne mogą doprowadzić do różnych chorób. Chroniczne bóle głowy, problemy z nerkami, z sercem, ze stawami. Wystarczy, że ktoś ma ubytki, a już może cierpieć na silne bóle głowy albo zaburzenia w stawie skroniowo- żuchwowym. O tym się wciąż za mało mówi. Tacy pacjenci często chodzą od lekarza do lekarza: internista, laryngolog, psychiatra, aż w końcu lądują na fotelu dentysty. Ja też wysyłam pacjentów do innych specjalistów, jak np. reumatolog czy terapeuta. Choroby się ze sobą łączą…

Nietypowe prośby od pacjentów?

Dla mnie po latach pracy już nie ma nietypowych, ale coraz częściej słyszę prośbę o modelowanie rysów twarzy za pomocą uzębienia. Tak, ustawiając odpowiednio zęby, jest to możliwe. Są pacjenci, którzy nawet mając dobry zgryz, proszą mnie o korektę. Jednak przestrzegam zasady: po pierwsze, nie szkodzić. Moja interwencja ma swoje granice.

Czy w dobie uzależnień, począwszy od zakupów, a skończywszy na seksie, zdarzają się stomatologiczne?

Oczywiście. Niektóre osoby są uzależnione od wybielania zębów, to już zdiagnozowane uzależnienie, bleachoreksja. Inni czyszczą zęby zbyt agresywnie, niszcząc szkliwo. Albo przychodzą zbyt często, bo wciąż mają wrażenie, że coś złego się dzieje.

Jakie mity są do obalenia na temat leczenia?

Czasem leczenie w narkozie, np. sześciogodzinnej, daje lepszy efekt niż sześć wizyt stomatologicznych. Ale wiele osób wciąż się boi narkozy, choć niektórzy, mający np. odruch wymiotny, są na nią skazani. Spotykam pacjentów, którzy uważają, że jak zrobiliśmy im implanty, to już mają spokój do końca życia. I nie muszą ani szczotkować zębów, ani o nie dbać! Tłumaczę, że nic nie zastąpi zęba naturalnego, a te, które są wstawiane, trzeba… serwisować, tak jak robimy z samochodem. Licówka starcza średnio na 10 lat, wypełnienie na 5. Niektórzy wytrzymują znacznie dłużej, ale ważne są przeglądy stomatologiczne.

Ciekawe, czy problemy pacjentów zmieniły się w pandemii?

Przybywa pacjentów zestresowanych, niepewnych przyszłości. Za tym idzie szereg problemów, jak bruksizm, zaciskanie i ścieranie zębów. Widzę po rozmowach, które prowadzę w gabinecie, że co drugi pacjent potrzebuje wsparcia psychologicznego. Przy każdej wizycie robię wywiad, często ludzie się otwierają, wychodzą na jaw problemy w pracy czy związku. Stąd biorą się bóle głowy niewiadomego pochodzenia, zaburzenia snu, nerwowość. Sam dentysta nie zawsze jest w stanie pomóc, dlatego czasem zalecam pomoc terapeutyczną.

Jak z biegiem czasu zmienia się podejście do problemów z zębami?

Mimo wszystko świadomość rośnie, jest lepiej niż kilka lat temu. Ludzie wiedzą coraz częściej, czym może grozić nieleczenie zębów. Osobiście mam świadomość, że medycyna to nauka niepewności i sztuka prawdopodobieństwa, jak to kiedyś gdzieś przeczytałem. Czuję odpowiedzialność za każdego pacjenta, pracuję na jego narządzie ruchu. Według badań stomatolog to najbardziej stresujący fach. Prosimy, bądźcie też dla nas, jako pacjenci, wyrozumiali. Nie tylko od święta (uśmiech).

Rozmawiała: Magdalena Kuszewska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *