Styl życia

Jak spędzić majówkę? 3 fajne sposoby

Przed nami jeden z ulubionych weekendów Polaków: wielka majówka. Pierwsze trzy dni tego miesiąca kojarzą nam się z początkiem sezonu letniego, grillowego, rozrywkowego. Ale w tym roku wiele aktywności stało się niemożliwych. Mamy dla Ciebie trzy propozycje, jak możesz spędzić ten czas, żeby było albo swojsko, albo ciekawie, albo inaczej niż zwykle.

Fot. Unsplash

Sposób pierwszy: WYJEDŹ NA DZIAŁKĘ 

Ach! Kiedyś to się jeździło, prawda?… Na razie jeszcze obiekty hotelarskie są zamknięte na trzy albo nawet i cztery spusty. Ale nie rozpamiętuj przeszłości i nie myśl, w ile miejsc nie możesz się udać. Nie narzekaj, jak fajne pensjonaty czy hotele pozostają zamknięte dla klientów prywatnych. Skup się na tym, co znajduje się w zasięgu ręki. Czyli na wyjściu z domu albo wyjechaniu choćby na jeden dzień. Najlepiej na działkę ! Namiastka podróży, szansa na relaks. I na (przed)wakacyjny klimat. Chociaż na krótko. 

Nic dziwnego, że od roku ogródki działkowe biją na rynku nieruchomości rekordy cenowe- nigdy wcześniej nie było na nie aż takiego zapotrzebowania (ceny skoczyły co najmniej o połowę, mówią eksperci). Koniecznie wyjedź na działkę! Jeśli nie masz swojej, to przyjmij zaproszenie rodziny albo przyjaciół. Będzie bezpiecznie: zachowacie strefę dystansu społecznego, a także swojsko i blisko natury. 

Możecie otworzyć sezon grillowy, pograć w piłkę, w bierki, w szachy, w planszówki albo w karty. Zalegać na kocach lub leżakach. Jeśli się da, rozpalić ognisko. Albo grać na gitarze i śpiewać piosenki (cisza nocna jest dopiero od godziny 22!). Przy okazji warto zrobić ciasto własnej roboty, domowe lody i lemoniadę… 

Oczywiście, plany może pokrzyżować pogoda. Prognozy na ten weekend nie brzmią optymistycznie. Ale nie przejmuj się. Włóż zimową kurtkę, weź pled i czapkę, schowaj się pod daszek, kiedy zacznie padać. Obserwuj deszcz i chmury, pij gorące kakao albo grzane wino, rozmawiaj, śpiewaj piosenki, wyczekuj słońca.  Ważne, aby być blisko ludzi i natury- badacze są zgodni, że to te dwa czynniki warunkują poczucie szczęścia!

Fot. Unsplash

Sposób drugi: EKO, CZYLI BEZ TECHNIKI 

Uwaga, to będzie wyzwanie. Spędź długi weekend majowy, najlepiej dwa- trzy dni, bez smartfona, bez laptopa, bez komputera, bez hałasów. I jeśli się da, to bez radia czy telewizora. Bez Spotify i bez Netflixa! Hmmm, brzmi groźnie? Spokojnie. Jeśli zapewnisz sobie mądrą i ciekawą rozrywkę lub oryginalnie wypełnisz czas, to się naprawdę uda. A satysfakcja i poczucie dumy, a do tego wielki relaks dla przebodźcowanego, zmęczonego organizmu- gwarantowany! 

Kiedy, jak nie teraz? Do dzieła! Potrzebny będzie jednak mocny plan, którego się trzymasz. Bez planu może być znacznie trudniej. 

Po pierwsze, namów do działań domownika lub domowników, z którymi mieszkasz. W grupie raźniej. Nie dość, że będziecie się mobilizować do omijania smartfonów, to jeszcze możecie skupić się wreszcie na sobie samych: na planach, na potrzebach, na czułości, na rozmowie. 

Po drugie, wspólnie nakreślcie ramowy plan aktywności, czyli tego, co zamierzacie robić. Pomocne będą rytuały. Razem jecie posiłki: koniecznie przy stole, a nie przed telewizorem (o zgrozo). Albo, jeśli chodzi o parę, posilacie się w łóżku. Duuuużo rozmawiacie. Sporo żartujecie. Wspominacie dobre momenty. Możecie wyznaczyć sobie specjalną porę dnia, w której omawiacie problemy i sprawy niewyjaśnione, gryzące, przykre. To oczyści atmosferę. Pod warunkiem, że (znowu) ustalicie zasady: nie krzyczymy, nie obrzucamy się inwektywami, tylko nazywamy swoje emocje. 

Po trzecie, zaplanujcie alternatywną rozrywkę. Zamiast Netflixa i scrollowania Facebooka warto skupić się na czymś bardziej rozwojowym, a zarazem zapewniającym relaks dla ciała i duszy. Malowanie obrazów, kolorowanki, gra w szachy, układanie puzzli (wersja tysiąc elementów lub więcej), nauka haftowania albo robienie biżuterii. A może wspólne tapetowanie przedpokoju? A może wypad rowerowy za miasto? Piknik? Ciekawą opcją jest gotowanie tematyczne (szczególnie jeśli pada i trudno wyjść). Wybieramy motyw przewodni, np. kuchnia śląska albo azjatycka, albo włoska. I szykujemy dwa, trzy dania według przepisów znalezionych w Internecie lub z domowych archiwów. Dla chętnych: eksperymenty kulinarne. Jeśli się rozpogodzi, można wyjść na rowery, na mecz siatkówki (warto umówić się z inną rodziną lub grupą przyjaciół), wypad na plenerową siłownię czy biegi lub marsze. 

Sposób trzeci: SOLO, CZYLI POZNAJ SIEBIE  

Tak, tak, my też uwielbiamy pielęgnować i doceniać bliskie relacje. Ale wiadomo, że czasem warto i trzeba pobyć chwilę samemu. Powodów jest wiele i zaraz o nich opowiemy. Natomiast dlaczego akurat w majówkę możesz wcielić w życie weekend solo? 

Bo to wbrew pozorom bardzo dobry moment. Jeszcze zostało trochę czasu do wakacji, gdzie zwykle przebywamy stadnie, poza tym wiosna w rozkwicie, no i trzy dni wolnego w prezencie. Do tego zaczęliśmy drugi rok pandemii, warto zrobić własne podsumowania tego czasu i zastanowić się, jakie lekcje możemy dla siebie z tego czasu wziąć. 

Weekend w wersji solo może wydawać się smutny lub dziwny, ale wszystko zależy od naszego podejścia. Z tego płyną też liczne korzyści… Po pierwsze, warto spędzić ten czas w pojedynkę dlatego, żeby lepiej poznać siebie, swoje potrzeby, pragnienia. Otoczeni ludźmi nie jesteśmy w stanie skupić się na sobie. Usłyszeć siebie. Po drugie, możemy podsumować to, co już za nami. Podziękować za dobre chwile i wziąć naukę z tych momentów, które okazały się trudne czy dramatyczne. Docenić, że mimo wszystko udaje się nam przetrwać na powierzchni. I po trzecie, mamy szansę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ta życiowa ścieżka to rzeczywiście jest mój wybór? I to, czego oczekuję, pragnę, potrzebuj? Co warto zmienić, w którą stronę skręcić? A może jednak pozostać na wybranej drodze? Takie pytania można stawiać sobie właściwie tylko wtedy, kiedy nie ma wokół zbyt wielu bodźców, głosów, hałasów.  

Weekend solo nie musi trwać całe trzy dni. Ważne, aby to nie był czas „zesłania” czy smutku, tylko taki, w którym opiekujemy się sobą, skupiamy się w dobry sposób na sobie. Można zamknąć się w domu, a bliskich wysłać na działkę albo do rodziny. Spacerować po parku. Wyciszyć telefon, a najlepiej w ogóle go wyłączyć (uprzedzając o tym bliskich), aby nie kusił. Można siedzieć w domu i nadrabiać zaległości książkowe czy filmowe (byle nie za długo, bo to męczy). Albo gotować różne dania, na które do tej pory nie było jakoś czasu. I można też symbolicznie wrócić do przeszłości: oglądać stare zdjęcia, filmy, dyplomy szkolne etc., po to, aby lepiej podsumować przeszłość i zrozumieć to, czego chcemy w przyszłości. A potem, stęsknieni, warto wrócić do rodziny i bliskich. Jeszcze bardziej doceniając ich istnienie… 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *