Zdrowie

In vitro. Karolina chce przełamać temat tabu. Jaką drogę sama przeszła?

In vitro wciąż wzbudza skrajne emocje i pozostaje tematem tabu. Karolina, bohaterka „Nie bałam się o tym rozmawiać” chce mówić o tym głośno. Jaką drogę przeszła, żeby zostać mamą?

Według jednego z najnowszych raportów WHO niemal co czwarta para boryka się z problemem niepłodności. Obecnie jest wiele metod, dzięki którym kobiety mogą zajść w upragnioną ciążę. Jedną z tych metod jest in vitro, które w naszym kraju wciąż pozostaje tematem tabu.

Historia Karoliny z „Nie bałam się o tym rozmawiać”

Karolina i jej mąż zdecydowali się na dziecko, kiedy ona miała 34 lata.

Nigdy nie pomyślałam, że mogłabym mieć z tym problem. U mnie w rodzinie nigdy nie było problemów z zachodzeniem w ciążę, nie było też historii ze stratami ciąży. Jednak w momencie, kiedy z moim mężem zaczęliśmy starać się o dziecko. Miałam wówczas 34 lata i leczyłam endometriozę. Miałam świadomość, że ta choroba może być przeszkodą w zajściu w ciążę, więc zaproponowałam wizytę u specjalisty. Podczas szczegółowych badań potwierdziła się endometrioza, a do tego doszły kiepskie wyniki hormonów tarczycy. Pomimo kolejnych miesięcy leczenia i prób, nie udawało się – opowiada nam kobieta.

Koronawirus a ciąża. Czy przyszłe mamy są bardziej narażone na COVID-19?

Oboje z mężem przeszli szereg badań. Karolina zaznacza, że ważne, żeby podczas szukania przyczyny nieudanych prób zajścia w ciążę, badał się także mężczyzna. Jak się okazuje, w statystykach to czynnik męski przeważa, jeśli chodzi o niepłodność par.

Nasze wyniki były naprawdę dobre. U męża wszystko super, u mnie tylko endometrioza, która nie jest jakaś wyjątkowo straszna, dlatego zaczęliśmy inseminacje czyli zabiegi pomagające zajść w ciążę. Polegają one na tym, że partner oddaje nasienie, które jest przygotowywane w odpowiedni sposób i we właściwym dniu cyklu jest mi podawane cienką rureczką do jamy macicy. Po czterech nieudanych próbach przez półtora roku, pani doktor zaleciła, abyśmy już szli w stronę in vitro.

Immunologia a niepłodność

Karolina przeszła szereg badań immunologicznych przed właściwymi krokami do in vitro. Okazało się, że jej organizm jest bardzo odporny.

To że nie choruję, to jedno, ale okazuje się, że ja „likwiduję” każde ciało obce. Ratunkiem w tej sytuacji było osłabianie mojego organizmu przez podanie mi szczepionek z limfocytów męża, które miały „przyzwyczaić mnie” do jego komórek. To były naprawdę bolesne i nieprzyjemne zastrzyki, ale po nich mogliśmy zacząć stymulację do in vitro.

Po drodze pojawiły się kolejne schody, ale ostatecznie udało się im „wyprodukować” cztery zarodki.

Przy pierwszej próbie podano mi dwa zarodki i zaszłam w ciążę. Bliźniaczą! Niestety po kilku tygodniach okazało się, że jeden zarodek się wchłonął. Ale na świecie pojawiła się nasza córka Kiara.

Karolina i jej mąż nie chcieli na tym poprzestać. Po roku od narodzin dziewczynki, zdecydowali się na kolejną próbę in vitro.

Podano mi jeden zarodek, niestety poroniłam. Mój organizm znów nas przechytrzył, więc zaczęliśmy razem z lekarzami bardziej zagłębiać się w immunolgię. Zaczęto mi osłabiać odporność przy pomocy hormonów i sterydów. W międzyczasie pojawiła się pandemia, która nie sprzyja obniżaniu odporności. Niestety ta terapia okazała się nieskuteczna, więc dostałam jeszcze silniejsze leki, które stosuje się przy przeszczepach. Po wakacjach okazało się, że moje wyniki stają się naprawdę dobre, dlatego w grudniu podejmujemy ostatnią próbę. Został nam ostatni zarodek, więc musimy spróbować.

In vitro – skąd czerpać siłę?

Wydawać by się mogło, że po narodzinach Kiary i wielu cierpieniach fizycznych i psychicznych, które przeszła, bohaterka „Nie bałam się o tym rozmawiać” porzuci dalsze próby in vitro. Na pytanie skąd w niej tyle siły odpowiada:

Szczerze mówiąc, to po prostu nie skupiam się na tym, co się stało, że poroniłam. Oczywiście mam to z tylu głowy i wiem, że może zdarzyć się ponownie, ale staram się nie gdybać. Po prostu działam, bo wiem, że jak zacznę rozmyślać, to mogę siąść psychicznie. Chcę poczuć też, że zamknęłam ten temat. Chcę znać odpowiedź, czy się uda czy nie.

In vitro – przełamać tabu

Karolina jest jedną z niewielu osób, które zdecydowały się mówić na ten temat głośno. Kobieta opowiada o procedurach i wszystkim, co dotyczy tego trudnego tematu na swoim kanale YouTube i na Instagramie. To właśnie dlatego, aby przełamać tabu zdecydowała się także opowiedzieć swoją historię w „Nie bałam się tym rozmawiać”.

In vitro wciąż wzbudza kontrowersje w Polsce, ale jak się okazuje nie jest tematem obcym dla wielu par.

Ja jestem w gronie szczęśliwców, którym się udało. Na świecie jest nasza upragniona córeczka, a do mnie piszą dziewczyny, które starają się już kilka lat i wciąż im się nie udaje. Właśnie dlatego też zdecydowałam się o tym mówić głośno, bo wiem, jak jest ciężko, jak dobija czekanie na kolejny test, kolejną próbę, na informację, czy w środku jest bijące serce czy nie.

Karolina zaznacza, że mimo że na świecie jest już jej córka, to nie znaczy, że to jest dla niej łatwy temat.

In vitro to nie jest kaprys, tylko jedyna szansa, która kosztuje nas wiele psychicznie, fizycznie i finansowo.

Jak widzę, że ktoś jest w ciąży i 8 na 10 razy mnie to nie dotknie, to jednak są te dwa razy, kiedy się łamię. Zadają pytanie „dlaczego ja tak nie mogę? Dlaczego nie mogę sobie tego zaplanować?” A to dotyczy setek tysięcy par. I to nie jest droga na skróty. Każda para podchodzi do tego leczenia, bólu, lęku, bo nie ma innego wyjścia, jeśli chce mieć dziecko. In vitro to nie jest kaprys, tylko jedyna szansa, która kosztuje nas wiele psychicznie, fizycznie i finansowo.

In vitro a hejt

Jak się okazuje, wiele par ukrywa temat in vitro w tajemnicy przed najbliższymi, ponieważ ci mają do tego diametralnie inny stosunek. Karolina przyznaje, że miała wiele szczęścia, że wśród jej najbliższych nie znalazł się nikt, kto skrytykowałby jej decyzję. Przynajmniej nikt nie powiedział jej tego wprost.


Całą historię Karoliny i innych kobiet przeczytasz w naszej książce „Nie bałam się o tym rozmawiać”.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *