Styl życia

FOMO, nowa choroba internautów

Czy Twój smartfon jest naładowany? Jak z zasięgiem, wszystko OK? A co się stanie, jeśli wyciszysz telefon? Ile wiadomości i powiadomień Cię ominie? Jeśli te pytania brzmią znajomo, możesz mieć problem ze zjawiskiem nazywanym FOMO.

Fot. Unsplash

Sandra, 40 lat, copywriterka: Spróbowałam ostatnio wyłączyć telefon, chciałam odsapnąć. Był sobotni wieczór. Po trzech minutach włączyłam go z powrotem, nie byłam w stanie wytrzymać napięcia. Miałam obawy, że coś wydarzy się bez mojej wiedzy i świadomości. Myślę, że to jest coś, co mnie uzależnia.

Piotr, 28 lat, architekt wnętrz: Zabieram telefon nawet ze sobą do łazienki. Jest pierwszą rzeczą, którą biorę do ręki po przebudzeniu i ostatnią, którą mam przed snem. Czuję, że muszę wiedzieć, co się dzieje u znajomych i rodziny, ale też w Polsce i na świecie. Nie mogę uwolnić się od myśli, że coś ważnego lub ciekawego mnie ominie.

Marta, 36 lat, inspektorka: Każde powiadomienie w smartfonie sprawia, że czuję lekką ekscytację. Należę go różnych grup internetowych, mam wiele konwersacji i aplikacji. Nie wyobrażam sobie wytrzymać choćby pół dnia bez tego wszystkiego. Czułabym się nieważna, pominięta, samotna. Ta myśl mnie trochę jednak przeraża.

Strach plus informacja Mówi się o niej: choroba naszych czasów. Nowe uzależnienie. Pułapka cywilizacji lub technologii. Tajemniczo brzmiące FOMO to nic innego jak Fear of Missing Out, czyli strach przed byciem pominiętym. Chodzi oczywiście o wszelki dostęp do informacji, o bycie „w środku” wydarzeń, choćby tylko złudne… Ten stan jest coraz bardziej powszechny: lekki, stopniowo narastający niepokój, który zmienia się w stres. I przeczucie, że dzieje się coś ważnego, istotnego, ciekawego, w czym nie uczestniczymy lub o czym nie mamy pojęcia. Jasne, że to nie jest nowe zjawisko, mówią badacze, ale na pewno jest ono jeszcze powszechniejsze przez smartfony i media społecznościowe. Coraz trudniej nie brać w tym udziału, coraz trudniej nie mieć konta na jakimś portalu społecznościowym, coraz trudniej nie odbierać mejli, wiadomości czy powiadomień na smartfonie, tablecie, laptopie… Spójrzmy prawdzie w oczy. Nie da się dziś nie używać w ogóle Internetu. I coraz trudniej jest to panować. Stąd FOMO.

Na randce i w kościele

Skąd ta obawa i stres? Psycholodzy nie mają wątpliwości: lęk jest wynikiem odłączenia od Internetu i nosi wszystkie cechy uzależnienia. Przez to czujemy, że MUSIMY być on-line! I to wszędzie, gdzie się da, już nawet w teatrze, w kościele, na przyjęciu rodzinnym czy w urzędzie stanu cywilnego, podczas ślubu. A także w aucie, na przykład podczas prowadzenia auta, w kinie, na konferencji, na randce, na przyjęciu urodzinowym dziecka czy partnera… Przed snem i tuż po nim. Sytuacje można mnożyć, przybywa ich lawinowo. Coraz mniej dziwią nas obrazki w parkach czy restauracjach, kiedy para lub rodzina zatopiona jest w smartfonach, zamiast w rozmowie na żywo, wspólnym byciu.

Nic dziwnego, że badacze interesują się tym zjawiskiem. Zespół ekspertów z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Panelu Badawczego Ariadna pod kierunkiem dr hab. Anny Jupowicz-Ginalskiej opracował szczegółowe raporty na temat FOMO. Co z tego wynikło?

Fot. Unsplash

Zawroty głowy

Okazuje się, że FOMO dotyczy aż 16% polskich internautów (szczególnie chodzi o młodych ludzi w wieku 15-24 lat). Co to znaczy? Ano to, że oni nie potrafią już funkcjonować spokojnie bez smartfona, a chwilowe choćby pozbawienie ich tego urządzenia powodować może frustrację, stres, nawet agresję. Z raportu wynika też, że jedna trzecia badanych doświadcza wtedy poczucia bycia bezużytecznym i cierpi na brak… szacunku wobec siebie. Czyli mówiąc wprost: człowiek niedoinformowany traci poczucie wartości! Niektórzy wykazywali takie objawy po „odstawieniu” od Internetu, jak alkoholik zmuszony do abstynencji… Pocili się, mieli zawroty głowy albo nudności, bolał ich brzuch, byli nerwowi i zirytowani.

Teraz naukowcy opracowują różne strategie, które mają pomóc nam, użytkownikom. Po pierwsze, nie popaść w FOMO, a po drugie, wyjść z tego. Choć jak w przypadku każdego uzależnienia, tak i tu najbardziej pomocna okazuje się psychoterapia. I znalezienie złotego środka. Bo przecież w chęci i potrzebie bycia poinformowanym nie ma nic złego. Najgorzej, jeśli sprawy wymykają się spod kontroli.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *