Zdrowie

Dzwon Zwycięzcy, czyli wygrać walkę z rakiem!

„Dzwon Zwycięzcy” zawisł 16 czerwca w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Podczas uroczystości obecni byli pacjenci, którzy wygrali walkę z rakiem. Dzwon Zwycięzcy powstał dzięki inicjatywie liderek ENK Podlasie, jako symbol wygranej walki z chorobą. Nie mogło więc na tej uroczystości zabraknąć Joanny Przetakiewicz, twórczyni Fundacji Era Nowych Kobiet.

Fot. Piotr Babulewicz

„Leczenie zakończone. Wyruszam w kolejny rejs. Kocham życie!”- takie słowa wypowiedzieli 16 czerwca mali pacjenci Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego im. Ludwika Zamenhoffa w Białymstoku. Nie było chyba osoby, której nie wzruszyłoby całe przedsięwzięcie, ale przede wszystkim fakt, że dzieci mogą wreszcie opuścić szpital. Zdrowe! 

Przejmujący dźwięk, który wydaje dzwon, jest symbolem oznaczającym koniec walki z przewlekłą chorobą. Jak to się stało, że Dzwon Zwycięzcy zawisł właśnie tutaj? 

Pierwszy w Polsce Dzwon Zwycięzcy od blisko trzech miesięcy wisi już w Białostockim Centrum Onkologii. Powstał z myślą o Barbarze Wnukowskiej, liderce ENK Podlasie, która wygrała walkę z nowotworem i za wszelką cenę chciała nie tylko ten fakt podkreślić, ale też zmobilizować w ten sposób innych pacjentów do zdrowienia.

Fot. Piotr Babulewicz

Nadzieja i wsparcie 

– To właśnie ona zainspirowała nas do tego, by podarować pacjentom ten symbol i zwizualizować nadzieję, potrzebną chorym – podkreśliła Joanna Przetakiewicz, twórczyni Fundacji Era Nowych Kobiet, która przyjechała specjalnie na tę okazję do Białegostoku. – Sama mam w bliskim gronie osobę, która półtora temu zachorowała na nowotwór. Kiedy pierwszy raz przekroczyłam progi szpitala onkologicznego, zobaczyłam tłum zagubionych, przerażonych ludzi, czekających na najgorsze. I lekarzy uwijających się w ukropie tej walki. Według statystyk jeden onkolog w Polsce musi przyjąć siedemdziesięciu pacjentów dziennie. Dla jednej osoby ma więc zaledwie kilka minut. Brakuje czasu na wspieranie, na dokładne opowiedzenie, co pacjenta czeka, a także na danie nadziei. Dlatego tak ważne jest, aby otrzymać wsparcie. Najlepiej od kogoś, kto sam przez to przeszedł. Osoba wyleczona potrafi dać nadzieję i pokazać, że od tego dzwonu dzielić może tylko droga. Pewien etap. 

I tak się stało 16 czerwca w Białymstoku. Pacjenci Kliniki Onkologii uderzyli w dzwon, oznajmiając wygraną walkę. Wśród nich jest m.in. 11- miesięczny Krzyś, o którego leczeniu opowiadała wzruszona mama: – Kiedy szłam na ten oddział z synkiem, bardzo się bałam. Początek był niesamowicie trudny, ale walczyliśmy. Uderzenie w ten dzwon to niesamowite uczucie. Nie mogłam zasnąć przez całą noc, tyle było we mnie emocji – relacjonowała. 

Wielkimi zwycięzcami byli tego dnia także Maja, Marika i Staś.

W Polsce i na świecie 

Pomysł na Dzwon Zwycięzcy może poszczycić się piękną historią, która sięga lat 90-tych XX wieku. To wtedy chory na raka Irve La Moyne, amerykański kontradmirał marynarki wojennej, po ostatniej dawce radioterapii spontanicznie uderzył w okrętowy dzwon. Opowiedział o tym swojemu onkologowi, który prowadził leczenie w Teksasie. Dodał przy tym, że na okrętach marynarze biją w dzwon w momencie, kiedy skończ wachtę. 

Wkrótce narodziła się piękna idea, aby każdy onkologiczny pacjent, który szczęśliwie kończy walkę z chorobą, robił w ten sposób. Dzwon w szpitalu w Teksasie oczywiście nadal tam wisi. Wiele placówek onkologicznych na świecie podłapało tę piękną, poruszającą do głębi inicjatywę. 

Czekamy, aż Dzwony Zwycięzcy będą rozbrzmiewać w innych polskich szpitalach, niosąc potężną dawkę nadziei, wzruszenia i radości. Już wiemy, że liderki ENK planują uruchomić kolejne Dzwony w podlaskich szpitalach.

– Bo nadzieja jest ogromnym faktorem wyleczenia. Ten dzwon jest zatem i symbolem, i wizualizacją wygranej. Życzę z całego serca każdemu pacjentowi i wszystkim, którzy zachorują, żeby mogli uderzyć w taki dzwon – dodała Joanna Przetakiewicz.

Fot. Piotr Babulewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *