Styl życia

Pięć porad: jak przetrwać luty?

Luty to Miesiąc Walki z Depresją, która, jak wiadomo, jest poważną chorobą, wymagającą leczenia. Ale to w ogóle nie jest łatwy okres dla wszystkich, szczególnie w pandemii. Podpowiadamy, co robić i co jeść, jeśli wpadamy w dołki i zbyt rzadko się uśmiechamy.

Fot. Unsplash

Gabinety terapeutów są przepełnione, a w tych najbardziej znanych i popularnych powstają nawet… listy rezerwowe. Coraz więcej osób nie radzi sobie ze zmianami i kryzysami, które szczególnie intensywnie dotykają nas (chyba bez wyjątku) w pandemii. Niepewność, chaos, obawy i lęki, a do tego jeszcze brak słońca i daleko do lata. Znacie to, prawda?!

Nic dziwnego, że nasz nastrój pozostawia wiele do życzenia. Nic dziwnego, że mamy ochotę pozostać cały dzień w łóżku, po to, aby spać, jeść czekoladę i oglądać seriale. Gdyby to jeszcze było możliwe, szczególnie w roboczym tygodniu! Ale zazwyczaj nie jest. Poza tym zdarza się, że leżenie w łóżku jeszcze bardziej nas dołuje i zniechęca do tego, aby wstać. A stąd już wcale nie taka długo droga do poważniejszych stanów depresyjnych czy lękowych.

Nie wstydź się pomocy

Oczywiście, podkreślamy to z pełną mocą: wszelkie długotrwałe przejawy smutku należy skonsultować z lekarzem i psychologiem. Luty to Miesiąc Walki z Depresją, na którą choruje już ponad 350 milionów osób na całym świecie! Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) depresja stanowi jeden z najpoważniejszych cywilizacyjnych problemów zdrowotnych. Zapadają na nią często bardzo młode osoby, w tym dzieci. Ważne, aby nie bać się i nie wstydzić prosić o pomoc.

Ten tekst powstał dla tych, którzy mają swoje smutki i dołki, ale nie jest to (na szczęście) jeszcze nic poważnego. Nie zarywają przez to pracy, związków, obowiązków, a chcieliby poczuć się lepiej, raźniej, weselej, pewniej.

Fot. Unsplash

5 porad: jak dobrze przeżyć luty?

Po pierwsze. Porzućcie diety!

Nie odchudzajcie się zbyt drastycznie, nie róbcie sobie długich głodówek. Poczekajcie z tym, jeśli już koniecznie musicie, do wiosny! Zimą należy dać organizmowi to, czego potrzebuje, aby nie chorować i aby nie mieć dołków. Warto postawić na warzywa, owoce, regularne posiłki, picie wody i ciepłych napojów. Do tego badacze wykazali, że suplementacja kwasów omega-3 może przeciwdziałać depresji sezonowej. Kwasy omega-3 są bardzo istotne, jeśli chodzi o prawidłowe funkcjonowanie mózgu. Ich niedobór sprzyja popadaniu w stany depresyjne. Okazuje się też, że mięso z drobiu jest źródłem tryptofanu, który powoduje wydzielanie serotoniny – hormonu szczęścia. Tryptofan znajdziemy także w bananach, soi, nasionach, owsie. Postawcie więc zimą na drób i banany!

Po drugie. Śpijcie dłużej i regularnie!

Zarywanie nocy, niedospanie powodują spadek nastroju i formy, a także ryzyko zachorowania, to jest pewne i niepodważalne. Ten, kto nie spał wiele nocy pod rząd, ma stany depresyjne niemal z automatu, poza tym problemy z koncentracją. Naukowcy nie mają wątpliwości, nie wolno spać krócej niż 7h na dobę, a najlepiej byłoby 8. Aby się wyciszyć i łatwiej zasnąć, warto przestać używać już co najmniej dwie godziny wcześniej smartfonu. Odciąć różne rozpraszacze i bodźce w stylu serialu, muzycznych hitów oraz mocnego światła. Można pić zioła lub wspomóc się olejkiem CBD. Pomocna będzie też medytacja.

Po trzecie. Jedzcie witaminę D.


Większość specjalistów zaleca spożywanie suplementów, przede wszystkim witaminy D, regularnie jesienią i zimą. A naukowcy udowodnili, że witamina D działa przeciwdepresyjnie! W krajach takich jak Polska, gdzie często borykamy się z brakiem słońca przez kilka miesięcy w roku, wiele osób ma niedobór witaminy D. I większość o tym nie wie. Na efekty nie trzeba czekać długo: spadek nastroju, a nawet stany depresyjne.

Po czwarte, regularne spacery lub ćwiczenia.

Dla tych, co chodzą na treningi regularnie, ruch stanowi antidotum na wiele problemów czy bolączek. Poprawia humor, wyzwala endorfiny, czyli hormony szczęścia, niweluje zaś kortyzol (hormon stresu). Cały sekret tkwi w tym, aby ruszać się regularnie, a nie raz na kiedy, od święta. Te popularne 10 tysięcy kroków, które stara się robić coraz więcej osób, to oczywiście ideał. Szczególnie trudno o marsze i spacery, jak jest plucha, śnieg lub siarczysty mróz. Można się ratować ćwiczeniami w domu. Jest dostępnych mnóstwo aplikacji, a także darmowych filmików na YT czy Instagramie: Kasia Dziurska oraz Qczaj często organizują wspólne treningi, polecamy.

Fot. Unsplash


Po piąte. Dodaj magnez i żelazo.

Raz na kiedy warto sięgnąć po czekoladę (w tym na gorąco) i kubek kakao, czyli naturalne źródła magnezu i poprawiacze humoru. Jeśli mamy niedobór magnezu w organizmie, lepiej się suplementować, bo pierwiastek ten, zażywany w odpowiednich ilościach, zapobiega uczuciu zmęczenia. Jego brak może skutkować stanami lękowymi, spadkiem nastroju itd.

Produkty bogate w magnez to: wspomniane kakao i czekolada, poza tym pestki dyni, otręby pszenne, kasza gryczana, groch, brązowy ryż. Można też sięgnąć po leki uzupełniające niedobory, zawierające magnez oraz witaminę B6.

Zadbajcie też o żelazo, które jest niezbędnym mikroelementem do funkcjonowania. Naukowcy zbadali, że prawidłowa ilość żelaza w diecie jest bardzo istotna w przeciwdziałaniu depresji. Odpowiedni poziom żelaza we krwi zapewnia optymalną ilość czerwonych krwinek i niweluje zmęczenia. Żelazno znajdziemy w takich produktach, jak: soja, biała fasola, ziemniaki, buraki, papryka oraz zielone warzywa: szpinak, brokuły, natka pietruszki. Jeśli chodzi o owoce, mają je: morele, suszone śliwki, jagody, jabłka.

Uwaga: zarówno niedobory żelaza, jak i magnezu zdarzają się częściej u kobiet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *